♥ Laura ♥
Razem z
Raini postanowiłyśmy, że zostaje u mnie na noc. Przez cała drogę do domu
szłyśmy po cichu i myślałyśmy. Ja myślałam o tym zdarzeniu z Rossem. Po kilku
minutach już byłyśmy pod moim domem. Weszłyśmy i zauważyłyśmy totalną pustkę. W
kuchni zauważyłam jakąś karteczkę skierowaną do mnie:
''Lau, przepraszam
ale musieliśmy z tatą wyjechać do babci, bo się źle poczuła. Van nie ma bo
musiała lecieć do Miami na plan. Tak że w lodówce masz jedzenie. My postaramy się jak najszybciej wrócić.
Ps. Jutro będziesz miała gości, którzy cie będą odwiedzać pod naszą
nieobecność. Są to nasi nowi sąsiedzi tak że jutro ich poznasz. Kochamy i
całujemy Rodzice ‘’
-Nie no super, fantastycznie nawet
-Co sie stało- Spytała Raini
-Co sie stało- Spytała Raini
-Rodzice pojechali do babci, a Van na plan. Do tego jutro mają mnie odwiedzić nowi sąsiedzi, żeby mnie pilnować
-Ale dorosła jesteś i odpowiedzialna jak na nasz wiek
-Oni to wiedzą, ale i tak wolą mieć wszystko pod kontrolą. Martwią się a ja to szanuje.
-Może zmieńmy temat. Masz sok może?
-Popatrz do lodówki. Czuj sie jak u siebie
-EJ ja sie tak zawsze czuje
-A tak odlatując, no to ten rudy zza kulis sie na ciebie cały czas patrzył
-Cooooooo ?!
-Wpadłaś mu w oko
-Wiesz co zgłupiałaś już totalnie.. Po za tym to niezłe ciacho
-Wiedziałam
-No a ty?
-Co ja?
-Ross sie cały czas w ciebie wgapiał. Nie dało sie tego nie zauważyć
-Na wszystkie dziewczyny patrzył. Nie tylko na mnie
-Ale na ciebie tak inaczej, Wyjątkowo tak. Jeszcze zdarzenie na koniec. Mmm...
-Wiesz, ze ona ma dziewczynę, a ty tu coś takiego?
-Za kilka lat jak będziecie małżeństwem i będziecie mieć dzieci to pokaże im
- Co takiego?
-No to jak sobie popatrzyliście głęboko w oczy
-Nie zobaczą tego
-Właśnie, ze zobaczą, nagrałam to
-Cooooooo .... Poczekaj jakie dzieci, jakie małżeństwo?
-No wasze
-Ej chyba sie za bardzo rozmarzyłaś. Już nigdy się nie zobaczymy. Chyba że na koncertach, ale nie wierz w to, że znów uda nam się 1 rząd
-Kochanie, nawet nie znasz dnia ani godziny kiedy możesz go spotkać
-Ta ciekawa jestem gdzie bym miała go spotkać?
-Nie wiem, na ulicy, w sklepie, na plaży. No wszędzie
-Idź już lepiej spać, bo głupoty gadasz
-Ej ale tak jest.
-Niby gdzie?
-A w filmach
-Tam to wszystko jest na pokaz, a nie prawdziwe.
-A Titanic, Romeo i Julia
-To tylko to ale reszta już nie
Poszłyśmy do mojego pokoju. Postanowiłyśmy znaczy sie ja postanowiłam iść już spać. Wszystko wskazywało na to, że ona jeszcze nie zaśnie. Byłam zmęczona by móc się zastanawiać czy pójdzie spać czy nie. Myślałam, że dam rady zasnąć. Się nie udało. Popatrzyłam na Raini- spała sobie jak mały aniołek. W końcu wstałam, a nogi same poniosły mnie do mojego pianina. Przyciskałam różne klawisze. Nagle melodia sama zaczęła mi się układać, a słowa od razu mi pasowały. Zapisałam sobie wszystko na moich kartkach.
♥ Raini ♥
Obudziłam się z samego rana a było gdzieś koło 9. Zobaczyłam jak Lau śpi
przy fortepianie. ‘’pewnie coś w nocy tworzyła’’. Nie pomyliłam się. Wokół niej było pełno nut. Poszłam do łazienki się trochę odświeżyć. Po jakimś
czasie wyszłam jak nowo narodzona, udałam się do kuchni żeby zrobić nam
śniadanko. Po jakiś 30 min zeszła Laura. Miała na sobie inne ubrania. Wiadomo, ze nie będzie chodzić w tamtych.
-Zrobiłam grzanki z jajkiem. Masz ochotę
-I ty jeszcze mnie pytasz.
-W sumie. To siadaj
Jak zawodowy kelner podałam do stołu nasz posiłek. Byłam dumna z tego, ze udało mi sie zrobić i nic nie podpalić. Zazwyczaj jak coś robię w kuchni to źle to sie kończy. Było koło 11 więc postanowiłam się zmywać do domu. Idą do domu za bardzo sie zapatrzyłam i na kogoś wpadałam. Była to para w wieku moich rodziców.
-Przepraszam bardzo, nie zauważyłam państwa- Powiedziałam strasznie zdenerwowana
-Nic sie nie stało- Odpowiedziała pani o blond włosach
Wstaliśmy, trochę się otrzepaliśmy i poszliśmy w swoją stronę. Po chwili zorientowałam się, że już gdzieś ich widziałam, tylko nie wiedziałam gdzie
♥ Laura ♥
Siedziałam w salonie i piłam sok z pomarańczy. W pewnej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Ostawiłam swój sok na stoliku. Gdy otworzyłam drzwi zauważyłam 2 ludzi w wieku moich rodziców. Nie miałam w ogóle pojęcia kto to jest.
-Dzień Dobry. Rodziców nie ma, wyjechali
-Dzień Dobry. Wiemy. To właśnie my jesteśmy nowymi sąsiadami- Mówiła pani z blond włosami
-A tak rodzice coś wspominali. Zapraszam do środka
Weszli do środka. Jakoś wydawało mi się, ze już gdzieś ich widziałam, a na pewno widziałam tą panią
-Ja jestem Laura
-Miło mi cię poznać. Ja jestem Mark Lynch, a to moja żona Stormie
W tedy nogi mi się ugięły. Już wiedziałam, że gdzieś ich widziałam
-Twoi rodzice poprosili nas, żebyśmy zaglądali do ciebie, ale wyglądasz mi na odpowiedzialną
-Wszyscy tak mówią. Mogę o coś zapytać zapytać?
-Pewnie nie krępuj się
-Państwo są rodzicami ....
-Tak to nasze dzieci. Jesteś może ich fanką- Spytał pan Mark
-Tak
-A wiecie ma pomysł. Laura chodź z nami poznasz ich.- Powiedziała Stormie
-Jak to nie będzie przeszkadzało
-Nie będzie. To jak idziemy- Mówił Mark
Kiedy szliśmy do ich domu rozmawialiśmy dość dużo. Okazało sie, ze mieszkają zaledwie 4 domy ode mnie. Masakra, mieć swój ulubiony zespół w zasięgu zaledwie wzroku. Od razu jak doszliśmy no to się poznaliśmy. W tedy już oficjalnie znałam Rikera, Rydel, Rockiego, Rylanda i Ellingtona. Z tego co sie dowiedziałam od Rydel to Rossa nie było, bo musiał coś załatwić. Zaczęliśmy ze sobą gadać jakbyśmy się znali od lat. Jednak najbardziej na tych samych falach nadawałam z Rydel. W końcu zaproponowała mi mały wypad na zakupy. Czułam sie przy niej nie jak jakaś fanka tylko jak dobra znajoma.
___________________
Chyba jeden z najdłuższych rozdziałów na razie
Jutro nowe ploty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz