Piosenki

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 5

Rozdział 5

♥ Laura ♥
Po skończonych zakupach wróciłyśmy do domu. Kiedy wracałam do swojego ktoś na mnie wpadł. Było ciemno więc nie zauważyłam kto to mógł  być.
-Ej patrz jak chodzisz- Powiedziałam zdenerwowana
-Ja mam patrzeć ty też możesz, a nie- Rzekł jakiś chłopak
-Tak pewnie, teraz to zwalaj na mnie
-No dobra sie przyznaje i przepraszam
-I bardzo dobrze. Cześć
-Poczekaj. Może sie umówimy na jakieś kawę w ramach przeprosin?
-Wiesz mam tak w zwyczaju, ze nie umawiam się z nieznajomymi
-Ale ja nie jestem nieznajomy. W końcu na siebie wpadliśmy
-Dla mnie dalej jesteś. Cześć
-Może pora to zmienić
-Jednak nie. Cześć
-Cześć. Ale ja sie nie dam tak łatwo spławić
Powiedział ten chłopak w oddali. Gdy tylko doszłam do domu wzięłam z lodówki mój jogurt i poszłam do siebie. Po zjedzeniu wzięłam długą kąpiel. Gdy byłam już gotowa postanowiłam pogadać z Raini na Skype. Miałam nadzieje, że jeszcze nie śpi   

♥ Raini ♥
Kończyłam przeglądanie swojego Twittera. Miałam sie kłaść spać, ale zadzwoniła do mnie Laura                             
-Hej. Muszę ci coś ważnego powiedzieć
- Dajesz
-No to jak stoisz to usiądź
-Ale ja prawie leże
-Też może być. Słuchaj uważnie
-Nic nie robię innego
-Pamiętasz ten liścik co rodzice mi zostawili. No i tak było, ze mamy nowych sąsiadów. Zgadnij kim oni są
-Wildze jak się bardzo ekscytujesz więc sugeruje, że Orlando Bloom 
-Nie ktoś inny
-No to Brat Pit?
-Coś ci ta zgadywanka nie wychodzi. Pomogę ci. Co bardzo lubimy?
-Omlety. Ale to nie logiczne żeby oni mieszkali koło ciebie. Chyba, ze to ludzie przebrani za omlety to w tedy to ma sens.
-Coś ci to nie wychodzi
-No pewnie. Omlety głupia ja. Ale skoro nie to co wymieniłam to nie możliwe żeby R5, bo oni ...    
-No właśnie oni są moimi sąsiadami
-Co?! Ale jak to?! 
-No normalnie. Jak chcesz to ci ich przedstawię
-To teraz już wiem, że skądś ich znam... Poczekaj STOP, wróć, przewiń... Znasz już ich? 
-No tak dziś ich poznałam. Mówię ci, z Rydel od razy zaczęłyśmy nadawać na tych samych falach. Z reszta tak samo
-I jak Ross na żywo?
-A jego to nie poznałam, bo go w domu nie było
-O masakra taka szansa
-No wiem, Jutro się będę widzieć z Rydel, jak chcesz to dołącz do nas
-Mogę?  No to z przyjemnością. A Po za tym ja też mam coś dla ciebie
-Co? Powiedz.
-R5 organizuje konkurs. Trzeba nagrać piosenkę i im wysłać. Oni wybiorą zwycięzcę, który nagra z Rossem piosenkę i takie tam
-Dobra,ale po co mi to mówisz?
-Musisz wsiąść udział. Nadajesz się
Rozmawiałam z nią jeszcze chwile. W końcu ja przekonałam do tego konkursu. Umówiłyśmy sie, że pojutrze nagramy piosenkę i wio na konkurs... Bum Bum i mam przyjaciółkę gwiazdę

* Następnego dnia *
 Było gdzieś koło 12 jak przyszłam do Laury. Gdy weszłam do środka zauważyłam Rydel. Laura nas sobie przedstawiła. Rozmawiało się bardzo miło. Po jakimś czasie postanowiłyśmy nie marnować dnia i iść na plaże. Od domu laury było tylko 20 min piechotą. Po przyjściu udało się nam znaleźć wolne miejsce     

♥ Rydel ♥
Wszystkie my we 3 siedziałyśmy na plaży i cieszyłyśmy się dniem i swoim towarzystwem. Opalałyśmy się, pływałyśmy w oceanie. Podczas gdy my siedziałyśmy sobie na naszym kocu jacyś kolesie podeszli do nas i ochlapali nas wodą               
-Odwaliło wam już. Co sobie wyobrażacie
Nie patrzyłam na nich tylko wycierałam się ręcznikiem.
-Siostrzyczko trochę wody nikomu nie zaszkodzi- Powiedział uśmiechnięty Riker
-Nie no pajace z was kompletne.
-Ej no nie złość sie tak, bo złość piękności szkodzi- Mówił dalej
-Co ja nie jestem zła -Mówiłam z niby uśmiechem- Na was to mogę być tylko wściekła
-No to sie cieszę, że ci przechodzi
-A gdzie macie swojego kompana?
-A Ross mówił, że nie może iść, bo ma coś do załatwienia
-Oby nie poszedł sie spotkać z Maią
-Nie wydaje mi się. Wiemy dobrze wszyscy jak go zraniła, a on nie za bardzo umiałby jej wybaczyć- Powiedział zatroskany Rocky
-No tak, ale wiecie jakie on ma dobre serce. Kilka słów i Ross już ucha-chany
-Nie wiem czy się mogę wtrącić, ale chodźmy na lody- Zaproponowała Laura
-O to jest świetny pomysł. Jestem za- Powiedziała Raini
-No to wszyscy na lody- Krzyczał Ellington
Całą ekipą ruszyliśmy w kierunku wózka z lodami. Przez drogę śmialiśmy się jak jacyś chorzy umysłowo. Ale co tam. Zamówiliśmy sobie lody i usieliśmy wspólnie przy stoliku. Jak to u nas bywa nie mogło zabraknąć świetnej zabawy. Ell był cały usmarowany lodami dzięki mnie.
-Dzięki mnie wyglądasz świetnie. Tyko dać wisienkę na nos i do schrupania chłopak.
-Ty pierwsza będziesz chętna
-O chciałbyś 
-A czemu nie
-Bo nie
Wszyscy patrzyli na nas jakiś tak dziwnie. Nie wiedziałam o co im chodzi, ale dobra. Robiło się coraz później. No to wszyscy udaliśmy się do domu. Po wejściu do domciu zauważyłam porozwalane buty Rossa. Już wiedziałam, że to może coś znaczyć. Coś dobrego albo nie. Od razu poszłam do niego. Pukałam do drzwi, ale nikt i nie otworzył. Postanowiłam je normalnie otworzyć i wejść. Po kilku próbach wparowania do środka zorientowałam się że drzwi są zamknięte na klucz. Bałam się o niego ..

♥ Ross ♥

Nawet w swoim pokoju nie można mieć chwili spokoju. Rydel próbowała się dostać do środka, ale się jej to nie udało. Niech żyją klucze do drzwi Whoo!!! Pragnąłem sobie po przemyśleć słowa które powiedziała mi Maia. Może jednak żałowała tego co zrobiła? Może serio mnie kocha i chce to wszystko naprawić? ‘’Nie Ross nic z tego nie będzie. Może i ją kochasz, ale ona nie zasługuje na Ciebie’’. Jakiś głos w mojej podświadomości mi to cały czas mówił. Z Różnymi myślami w swojej głownie zasnąłem. Miałem bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że siedziałam na łące pełnej kwiatów, była ładna słoneczna pogoda, na początku nie widziałem co tam robię. W pewnej chwili jakiś głos zaczął mówić. 
-Nie powinieneś jej ufać, za bardzo cie skrzywdziła
-Kim jesteś?
-Twoją podświadomością, której nie chcesz słuchać
-Rozumiem
-Nic nie rozumiesz. Ale ja ci w tym pomogę. Nie ufaj w słowa co mówią ci niektórzy. Zwłaszcza nie ufaj tym, którzy cię zranili
-O kim ty mówisz?
-Wiesz o kim, ale udajesz głupiego. Zastanów sie zanim zrobisz coś głupiego
-Ale ja alej ja kocham
-Wydaje ci sie, ze ją kochasz. Zobaczysz już za niedługo pojawi się ktoś wyjątkowy w twoim życiu
-Kto taki?
-Nie mogę powiedzieć nic. Ale rozglądaj się uważnie, bo szczęście jest tuż obok ciebie.
-O czym ty gadasz
-Przekonasz się wkrótce
-Dobra to nie ma sensu
Obudziłem się i zobaczyłem ze jest już ranek. Dziwny był bardzo ten sen. Postanowiłem o tym w cale nie myśleć, tylko kierować się sercem. Od razu zadzwoniłem do Mai i powiedziałem jej że jej wybaczam, i ze chce z nią dalej być. Obiecałem sobie, że już nie dam się na jej manipulacje, ale każdy człowiek zasługuje na jeszcze jedną szanse. Wziąłem poranny prysznic i zeszedłem do mojej kochanej rodzinki       
-Co ty w takim dobrym humorze? -Spytał podejrzliwie Riker
-Ej ja zawsze zadowolony jestem
-W sumie
-To co jest na śniadanie?
-Twoje ulubione tosty francuskie
-O czy można chcieć więcej od życia niż tosty na śniadanie zrobione przez moją mamę?
Dałem jej buziaka w policzek. Ej serio trochu gadam jak jakiś pokręcony. Ale co tam, dla  mnie może być już tak zawsze



_____________________________

I jest rozdział, a już sie bałam, że nie uda 
mi sie dziś nic sklecić, a tu proszę 



                                                                                                                                             
                                                                                                                                                                                              

                                                                                                                                                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz